Relacje z podróży - Europa
Szeklerzy i sól - tydzień w Siedmiogrodzie
Wiktor Głowacki 2009-09-01
÷Rumunia, Transylwania
Wprowadzenie
Poniższa relacja zawiera moje wspomnienia z
tygodniowej wycieczki do Siedmiogrodu w Rumunii. Byłem tam na przełomie
czerwca i lipca 2009. Wycieczka miała dwa główne cele miasto Sighisoara
oraz zjawiska krasu solnego w okolicach Praid. Niejako przy okazji
odwiedziłem kilka innych interesujących miejsc. Region, o którym mowa
jest zamieszkały przez Szeklerów, węgierską grupę etniczną o swoistej
kulturze. Ograniczone możliwości porozumiewania się nie tylko po
angielsku, ale nawet po rumuńsku stanowiły swoiste wyzwanie dla
samotnego polskiego turysty.
Sighisoara – początek wycieczki
To pięknie położone średniowieczne miasto-forteca dało mi na samym
początku wycieczki przedsmak religijnej i narodowej różnorodności
Rumunii. Przyjechałem tu wieczorem bezpośrednim pociągiem z Krakowa i
tego samego dnia zdążyłem jedynie skosztować tradycyjnej rumuńskiej
kuchni. Następnego dnia rano byłem na katolickiej mszy odprawianej po
węgiersku. Następnie przez uliczki starego miasta i krytą drewnianą
klatkę schodową doszedłem na wzgórze z kościołem i cmentarzem
protestanckim. Jak można się było spodziewać napisy na nagrobkach były
niemieckie. Jakiś czas później podziwiałem widok na tutejsze stare
miasto z sąsiedniego wzgórza z cmentarzem prawosławnym. Ponadto w
pobliżu dworca kolejowego napotkałem niewielki pomnik z napisem po
rosyjsku. Aby znaleźć jakiś element tej mozaiki, który choć trochę wiąże
się z Polską trzeba udać się do sąsiedniej wioski Albesti. To tu w 1849
roku w bitwie pod Segesvar (węgierska nazwa Sighisoary) zginął wybitny
węgierski poeta Sandor Petofi służąc jako adiutant Józefa Bema.
Praid – rumuńska Wieliczka
Praid to jedna z
szeklerskich miejscowości w Rumunii gdzie dominuje język węgierski, o
czym przekonałem się bardzo szybko dopytując się o drogę do miejsca
noclegu. Miejscowość ta znana jest przede wszystkim z wielowiekowej
tradycji górnictwa solnego sięgającej czasów rzymskich. Według legendy
to tutaj św. Kinga wrzuciła do sztolni kopalnianej pierścień, który
potem odnaleziono w Wieliczce. W rzeczywistości jednak wydobycie soli
metodą głębinową podjęto tu dopiero w XVIII wieku. Wcześniej ze względu
na płytkie występowanie soli wydobywano ją metodą odkrywkową. Obecnie
tutejsza kopalnia jest udostępniona do zwiedzania, z czego i ja nie
omieszkałem skorzystać. Dość dziwne, ale do kopalni nie zjeżdża się tu
windą ani nie schodzi po schodach, ale wjeżdża się do niej autobusem. Z
przystanku głęboko wewnątrz góry zeszedłem jeszcze trochę w dół po
łagodnych schodach i znalazłem się w ogromnej solnej komorze. W
odróżnieniu od Wieliczki nie ma tu chodników łączących poszczególne
komory, lecz cały czas turyści poruszają się w komorach, które swoją
kubaturą przypominają hale supermarketu. Turyści poruszają się zupełnie
swobodnie bez przewodników, co tym bardziej przypomina supermarket. W
komorach znajduje się mnóstwo ławek i stolików, a także huśtawki i
sklepiki. Ekspozycja nt. historii górnictwa solnego w Praid jest raczej
skromna i zajmuje niewiele miejsca. Od roku 1993 funkcjonuje podziemna
kaplica p.w. św. Jana Nepomucena, która służy prawosławnym, katolikom i
protestantom.
Solna Dolina
Solna
dolina, koło Praid to obiekt, w którego istnienie trudno uwierzyć
każdemu, kto wie jak łatwo rozpuszcza się sól. Występowanie soli na
powierzchni ziemi zwykle kojarzy się z pustyniami. Tam gdzie parowanie
potencjalne znacznie przewyższa wielkość opadów jest to zupełnie
zrozumiałe, że woda wyparowuje a sól osadza się na powierzchni ziemi.
Pustynie Azji Centralnej, Chile czy okolice Morza Martwego to tylko
niektóre przykłady takich terenów. Cóż jednak powiedzieć o klimacie
wilgotnym, zbliżonym do naszego? Czy skały zbudowane z pospolitej soli
kamiennej mogą występować na powierzchni wśród soczystej zieleni łąk i
lasów? A jeśli nawet, to czy mogą one istnieć dłużej niż do pierwszego
deszczu? Okazuje się, że tak. Przynajmniej w tym miejscu koło Praid,
gdzie potok Corund tworzy przełom przez wzgórze Sohat. Kryje ono w swym
wnętrzu mioceńskie pokłady soli pod około dwukilometrową warstwą innych
osadów. To właśnie nacisk warstw nadległych wywołuje zjawisko
halokinezy, czyli ruchu soli ku górze i przebijania się soli przez skały
leżące powyżej. Zjawisko to znane jest również w Polsce (Kujawy).
Zwykle jednak sól napotykając w drodze ku powierzchni wody gruntowe
rozpuszcza się i na powierzchni terenu występują, co najwyżej słone
źródła. Unikatowy charakter Solnej Doliny w Praid polega na tym, że ruch
osadów solnych jest tu na tyle intensywny, że wypycha sól aż nad
powierzchnię terenu. Deszcze rozpuszczają solne skały na zboczach
doliny, ale nieustanny ruch soli ku górze wystawia na działanie deszczu
coraz to nowe partie skał. I tak powstaję jedyny w swoim rodzaju
krajobraz doliny z nieustannie zmieniającymi się formami skalnymi.
Świeżo wyłaniające się spod glin bloki soli mają gładką i lśniącą
powierzchnię. Wody deszczowe modelują solne powierzchnie bardzo
intensywnie tworząc równoległe żłobki na pionowych ścianach skalnych a
na powierzchniach o mniejszym nachyleniu charakterystyczne spiczaste
formy. W niektórych miejscach kształt solnych skał przypomina nieco
szeregi kolumn. Dolina jest asymetryczna i zdecydowanie więcej form
solnych znajduje się na jej prawym zboczu, podczas gdy lewe jest
bardziej gliniaste. W górnej części przełomu szczególnie imponująco
wygląda solna bariera przegradzająca ujście bocznego wąwozu. Wody
spływające epizodycznie z wąwozu przepływają pod bariera tworząc
krótkotrwałe podziemne formy krasu solnego. Powstające w ten sposób
jaskinie są jednak zbyt małe by do nich wchodzić. Nietrwałość i
zmienność solnych skał czyni dolinę jeszcze bardziej atrakcyjną,
pozwalają każdemu turyście, przy każdej wizycie czuć się odkrywcą czegoś
nowego i niepowtarzalnego.
Sovata i słone jeziora
Następnego dnia, we środę, udałem się do sąsiedniego miasta, uzdrowiska
Sovata, aby podziwiać tamtejsze formy krasu solnego. Najbardziej znaną z
nich jest Jezioro Niedźwiedzie (rum. Lacul Ursu). Powstało ono
stosunkowo niedawno, bo w roku 1875 w wyniku zapadnięcia się gruntu nad
próżnią krasową powstałą w wyniku rozpuszczania soli. Nazwę swą
zawdzięcza kształtowi, który ma przypominać skórę niedźwiedzia. Jezioro
ma 40235 m2 powierzchni i jest największym heliotermicznym jeziorem
Europy. Woda w jeziorze jest nie tylko słona, ale i ciepła. Reżim
zasolenia i temperatury w zależności od głębokości i czasu jest na tyle
skomplikowany, że mógłby być przedmiotem oddzielnej publikacji. Kąpiele w
jeziorze mają właściwości lecznicze w szeregu dolegliwości. Jednakże
dla zachowania tych właściwości w godzinach od 13.00 do 15.00 obowiązuje
zakaz kąpieli, który ma za cel zapobieganie nadmiernemu mieszaniu wody.
Z tego właśnie powodu nie skorzystałem z kąpieli w najsłynniejszym
jeziorze, ale w znajdującym się obok jeziorze Alunis, które jest
dostępne do kąpieli przez cały dzień. Ponadto odwiedziłem w tamtejszym
rezerwacie krasu solnego jezioro Mierelei oraz solną dolinę, w której
jednak nie ma takich skał jak w Praid ale jest słony strumień i słone
błoto oraz amatorzy kąpieli błotnych. W drodze powrotnej napotkałem
jeszcze dwa urocze małe jeziorka, w których woda okazała się słodka. W
sumie rezerwat ten ma 79 ha powierzchni, z czego 73.3 ha to lasy a 5.7
ha to krasowe jeziora.
Corund i folklor Szeklerów
Po odwiedzeniu osobliwości solnych, trzeci dzień mojego pobytu w Praid
postanowiłem poświęcić bliższemu zapoznaniu się z folklorem Szeklerów.
Ta węgierska grupa etniczna zamieszkująca w Siedmiogrodzie ma długą i
bogatą historię. Na temat pochodzenia Szeklerów są różne poglądy wśród
uczonych. Wieś Corund wbrew nazwie nie jest miejscem występowania
korundu. Występują tu za to gliny, które uczyniły z tej miejscowości
znany ośrodek wyrobu oryginalnej ceramiki szeklerskiej. Do Corundu
przyjechałem rannym autobusem z Praid i z udałem się do miejscowego
biura turystycznego z nadzieją na uzyskanie bliższych informacji o
tutejszych atrakcjach. W wyniku ambitnych prób porozumienia się z
pracownikiem biura w językach: angielskim, rumuńskim a nawet niemieckim
udało mi się uzyskać jedynie najistotniejsze informacje tzn. godziny
odjazdów autobusów powrotnych do Praid. Nie znając węgierskiego mogłem
jedynie oglądać i fotografować to co w moim subiektywnym odczuciu
wyglądało na przejawy kultury szeklerskiej. Tak więc, zwróciły moją
uwagę bogato zdobione, drewniane bramy domów zarówno starych jak i
nowych. Przy głównej drodze zwiedziłem szereg straganów, gdzie
sprzedawano obok słynnej ceramiki sprzedawano również kosze wiklinowe i
inne produkty miejscowego rękodzieła.
Powrót do
Sighisoary
W piątek udałem się w drogę powrotną do
Sighisoary. Nie chciałem wracać ta samą drogą więc pojechałem autobusem
do miasta Odorheiu Secuiesc, skąd jednym pociągiem udałem się do
miejscowości Cristuru Secuiesc a stamtąd następnym pociągiem dojechałem
do Sighisoary. Obie te miejscowości są zdecydowanie węgierskojęzyczne.
Na szczęście z kolejarzami na całej trasie można się było porozumieć po
rumuńsku.
Wskazówki praktyczne
Wszystkie
miejscowości, które odwiedziłem w czasie mojej wycieczki są stosunkowo
łatwo dostępne środkami komunikacji zbiorowej. Jedyną realną przeszkodą,
jaką napotkałem jest metalowy szlaban zagradzający wejście do Solnej
Doliny w dolnym końcu przełomu. Nie należy się jednak tym zrażać, gdyż
ma on jedynie chronić dolinę przed samochodami, zaś pieszy turysta po
sforsowaniu szlabanu może spokojnie udać się do doliny. Znajomość choćby
podstaw węgierskiego byłaby nieocenioną pomocą w podróży przez tereny
zamieszkałe przez Szeklerów. Tym spośród turystów, którzy, podobnie jak
ja, nie znają tego języka, polecam biuro turystyczne w Praid jako jedno z
niewielu miejsc gdzie można swobodnie porozumieć się po angielsku.

Relacje z podróży 

