Geoturystyka

Relacje z podróży - Europa

Marszon dookoła Bornholmu czyli 108 km w 26 godzin

Marszon dookoła Bornholmu czyli 108 km w 26 godzin

Jesienią roku 2006 wpadł mi w ręce przewodnik po Bornholmie, Marcina Jakubowskiego. Czytając o szlakach rowerowych zwróciłem uwagę na informację, że ścieżka nr 10 - prowadząca dookoła wyspy - ma 105 km długości... Zaiskrzyło! Prawie tyle samo przeszedłem przecież podczas Dreptaku wokół Krakowa, a górskie Marszony (całodobowe marsze), które organizuję od kilku lat, są wprawdzie nieco krótsze, lecz trudniejsze od rajdów nizinnych. Lubię Bałtyk, więc może by tak wybrać się na... Borszon?

Czytaj więcej...

Wędrówka wokół Poznania

Wędrówka wokół Poznania

25 listopada 2006
Ten dzień zaczął się od pechowego przeglądu auta: nieczynne światła "stopu" i zużyte amortyzatory w moim volkswagenie zatrzymały mnie od rana w mieście. Po dwóch godzinach spędzonych w serwisie spakowałem plecak, założyłem wygodne buty i ruszyłem wokół Poznania. Kilka dni wcześniej zaplanowałem przebieg trasy tak, by jak najdokładniej pokrywała się z granicami administracyjnymi miasta.
O, wolności moja!
Do rogatek miasta dotarłem autobusem linii 88 przedpołudniową porą (fot. Morasko). Jak na zmierzch listopada, pogoda dla piechura wyśmienita. Na pierwszy etap podróży wokół miasta zaprosiła mnie i poprowadziła przez Las Moraski ulica Poligonowa. Po tygodniu spędzonym na zatłoczonych ulicach, w obliczu rozpościerających się przede mną widoków poczułem niezłe uderzenie obuchem w całe swoje jestestwo (fot. 2km).

Czytaj więcej...

Słowacki Spisz

Słowacki Spisz

Na widok niebotycznych szczytów, o które roztrącają się obłoki, duch ludzki korzy się przed wszechmocą Stwórcy

Zawsze czekam na ten dzień. Co roku, co wakacje... Godzina 7:26 rano, parking "Łukaszówki" w Zakopanem przy Al. 3 Maja... Dookoła pełno autokarów, tłum zabieganych turystów z biletami w ręku szukających swojego biura podróży. Widok znajomy, powodujący u mnie uśmiech na twarzy...
Nagle rozlega się głośne "dzieńdoberek" wstawiające w stan gotowości najbardziej zaspanych, czyli przywitanie naszego znajomego Pana Kierowcy - Jana. Jak zwykle z radosnym uśmiechem, nieopisaną radością zaprasza do autokaru w którym niemal natychmiast powstaje lista uczestników. Jedna Pani w średnim wieku, której dostał się przydomek Gwiazda uporczywie wypytuje o klimatyzacje, ponieważ cierpi na chorobę lokomocyjną... No cóż "na dzień dobry jest jej niedobrze"...

Czytaj więcej...

Wędrówki Kuby Terakowskiego z Gdańska na Rysy - piechotą

Wędrówki Kuby Terakowskiego z Gdańska na Rysy - piechotą

Wysiadam z pociągu w Sopocie i idę nad Bałtyk. Potem jadę do Gdańska. Tam, o godz. 7.30 melduję się w biurze XXIV Gdańskiej Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę. Ruszamy chwilę po 8.00. Pierwszy dłuższy postój to przerwa obiadowa w Trąbkach Wielkich. Mieszkańcy witają nas serdecznie i karmią obficie.
Z podziwem patrzę na naszych porządkowych - my tylko idziemy, oni cały czas ciężko pracują, dbając o wahadłowy ruch samochodów wyprzedzających i mijających pielgrzymkę. W pewnym momencie jeden z kierowców ignoruje polecenie zatrzymania i Agnieszka omal nie ginie pod kołami samochodu - uskakuje w ostatniej chwili, incydent wygląda dramatycznie. Mam szczególny uraz, bo podczas pielgrzymki, w której uczestniczyła moja Mama, zginął jeden z porządkowych.
Chwilę później - dla równowagi - dwa miłe epizody, najpierw ksiądz Sebastian rozpoznaje we mnie strażnika z Tatrzańskiego Parku Narodowego. To wprost niewiarygodna pamięć wzrokowa. Potem, gdy rozmawiam z bratem Krzysztofem (wszyscy uczestnicy pielgrzymki zwracają się do siebie per "siostro", "bracie") okazuje się, że podobnie jak ja, ma wyjątkowy sentyment do Mierzei Wiślanej, a kilka dni temu przeszedł mój ulubiony odcinek z Mikoszewa do Piasków. Krzysztof doskonale zna Mierzeję, opowiada o ukrytych w lesie ruinach starej latarni morskiej, a ja akurat mam przygotować tekst o latarniach dla "Bałtyckich Podróży". Niezwykły zbieg okoliczności.
Do Trzcińska przychodzimy tuż przed godz. 20.00.

Czytaj więcej...

Elbrus, Wysocki, Igor i cała reszta ...

Elbrus, Wysocki, Igor i cała reszta ...

Lubię zaczynać swoje artykuły od jakiegoś cytatu. Ten rzuca się w oczy już w przydrożnym kaukaskim barze, w miejscu gdzie łączą się doliny Adył-su i Baksanu. "Łut'sze gor mogut byt' tolka gory" - słowa pochodzą z jednej z piękniejszych "górskich" piosenek Włodzimierza Wysockiego "Pożegnanie z górami". Duże, żółte litery na granatowym tle reklamowego transparentu...cóż lepszego od gór - tylko góry, w które dopiero masz iść.
Trafnie zauważył, mimo iż alpinistą, jak wiadomo nie był. Był za to dobrym poetą. A góry to przecież czysta poezja.
W dolinie rzeki Baksan, po drodze do Terskołu znajduje się małe, niepozorne muzeum alpinizmu, w którym, oprócz kilku przedwojennych czekanów, trikoni, i wypchanych przedstawicieli fauny kaukaskiej, podziwiać można pamiątki po rosyjskim bardzie - zdjęcia, afisze filmów, fragmenty artykułów o nim. W 1966 kręcił na Kaukazie film Vertikal, do którego napisał i wykonał znane ludziom gór piosenki: Skalalazka, Wierszyna, Proszczanie z gorami, Piesnia o drugie. Maniakalnie lubię te piosenki. Stojąc przed tym transparentem-cytatem, marzyłam, żeby szczyty, które były jeszcze przed nami pozwoliły się zdobyć.
Gazetowo-internetowe opisy wypraw na Elbrus wyglądają dość schematycznie - wjazd kolejką do "beczek", dojście do ruin Prijuta 11, aklimatyzacyjne wyjście na Skały Pastuchowa, nocny atak na szczyt, zejście, powrót. Każdy, kto wspina się na najwyższy dwugłowy kaukaski wygasły wulkan (w zasadzie nie wiem dlaczego wygasły - objawy aktywności są widoczne i odczuwalne, a podobno w latach osiemdziesiątych na jeden dzień zniknęła cała pokrywa lodowa) ma podobne refleksje. Wspomina się z reguły, że to góra "łatwa technicznie", wystarczy się odpowiednio zaaklimatyzować i mieć szczęście do pogody. Niektórzy chwalą się jeszcze tradycyjną kupą lub pawiem na szczycie. Jeszcze jakieś problemy z rejestracjami, odwieczne i wieczne wyłudzanie pieniędzy od inastrancow na rozmaite opłaty, mordercza kilkudziesięciogodzinna podróż pociągiem do Piatigorska, no i mamy w skrócie elbruski-kaukaski klimat większości relacji.

Czytaj więcej...

Ekstremalny szlak szarlotek tatrzańskich

Ekstremalny szlak szarlotek tatrzańskich

To była dla mnie podwójnie ekstremalna droga, bo po pierwsze - nigdy nie przeszedłem w Tatrach tak długiego szlaku, a po drugie... nigdy nie zjadłem tylu szarlotek jednego dnia. Postanowiłem bowiem podczas jednej wycieczki odwiedzić wszystkie nasze schroniska tatrzańskie i w każdym zjeść szarlotkę. Oto efekty:

Czytaj więcej...

Szkocja - impresje szkockie Michała Jaworskiego

Szkocja - impresje szkockie Michała Jaworskiego

Podróż odbyliśmy w sierpniu 2003 roku.
Wydaje się, że lato to w Szkocji optymalna pora roku dla turysty. Wbrew obiegowym opiniom prawie nie padało, a temperatura utrzymywała się na poziomie kilkunastu do dwudziestu kilku stopni. Kilkakrotnie przydały się kurtki, ale raczej dla ochrony przed wiatrem niż przed deszczem.
Dwa tygodnie to minimum jakie należy poświęcić Szkocji (patrz Trasa). I nie będzie kłopotu z rozszerzeniem podróży na trzeci tydzień.
Po Szkocji poruszaliśmy się wynajętym samochodem. Nocowaliśmy w Bed & Breakfast lub w turystycznych hotelach. W obu przypadkach dostawaliśmy "silne" śniadanie. Zasadniczy posiłek dnia przeważnie trafiał nam się w przydrożnych knajpkach. Zarówno ceny jak i jakość dań były mocno zróżnicowane, choć przyznać należy, że Szkocja do tanich miejsc nie należy.

Czytaj więcej...

Dolina Popradu - trasa geoturystyczna ( od Leluchowa po Stary Sącz )

Dolina Popradu - trasa geoturystyczna ( od Leluchowa po Stary Sącz )

Poprad to wyjątkowa rzeka o zaskakującym, nietypowym biegu od samych źródeł aż do ujścia. Na terenie naszego państwa leży tylko część doliny Popradu a mianowicie ok. 62,6 km, przy całkowitej długości rzeki wynoszącej 169,8 km. Źródła Popradu znajdują się w Słowackich Tatrach na wysokości 1960 m n.p.m. Od Leluchowa, na odcinku ok. 30 km rzeka stanowi granicę państwową pomiędzy Polską i Słowacją a od przejścia granicznego w Mniszku płynie już przez terytorium Polski. Od Andrzejówki do Mniszka rzeka silnie meandrując przełamuje się przez Beskid Sądecki. Przełom ma charakter antecedentny, co oznacza że dolina tworzyła się równocześnie z wypiętrzającymi się poprzecznie do jej biegu grzbietami górskimi. W okolicach Biegonic k. Nowego Sącza Poprad wpada do Dunajca, stanowiąc jego największy dopływ. Rzeka stanowi centralny akcent Beskidu Sądeckiego, dzieli go bowiem na dwie części: zachodnią- czyli Pasmo Radziejowej i wschodnią- czyli Pasmo Jaworzyny Krynickiej.

Czytaj więcej...

Wyspy Owcze - wyspy zagubione na Atlantyku

Wyspy Owcze - wyspy zagubione na Atlantyku

Dlaczego Wyspy Owcze?

- bo grupa wysp zagubiona na północnym Atlantyku ma niezaprzeczalny urok egzotyki,
- bo powietrze tutaj czyste jak kryształ,
- bo w drodze na Islandię to znakomite miejsce na Pierwszy Oddech Północy,
- bo warto zobaczyć co to znaczy kolonia dziesiątek tysięcy maskonurów,
- żeby w przeciągu kilkunastu minut mieć i deszcz, i słońce, i mgłę, i niebo w pełnym błękicie,
- żeby przejść się mostem nad Atlantykiem i przejechać się tunelem pod Atlantykiem,
- bo choć zajrzysz tam na kilkadziesiąt godzin to będziesz miał wrażeń jak na wielodniowej wyprawie.

Czytaj więcej...

Włochy, Kampania - dziennik z podróży

Włochy, Kampania - dziennik z podróży

W końcu nadszedł czas urlopu... niestety to już nie studenckie wakacje długie na 3 miesiące, ale mały urlopik i to na dodatek przypadający na jesienne, krótkie listopadowe dni. Trzeba więc je jakoś wykorzystać i choć na chwile skorzystać jeszcze z jakiegoś ciepła, które jeszcze gdzieś w Europie jest. Jedziemy do Włoch!!! Byłam tam wprawdzie 5 lat temu, ale wszystkiego nie widziałam więc z chęcią pojadę.

Czytaj więcej...


26

AGH
Akademia Górniczo-Hutnicza
im. Stanisława Staszica
Wydział Geologii, Geofizyki
i Ochrony Środowiska
Katedra Geologii Ogólnej i Geoturystyki
al. Mickiewicza 30,
30-059 Kraków
link: journals.agh.edu.pl/geotour