Geoturystyka

Relacje z podróży - Europa

Na Girową i z powrotem

Polska, Czechy ,Słowacja; Beskid Śląski, Czadecczyzna

Wprowadzenie

mapGirowa to góra w Beskidzie Śląskim o wysokości 840 m npm położona na wschodnim krańcu Czech. Dzisiejsze pogranicze Polski, Czech i Słowacji od dawna było przedmiotem zainteresowania zarówno uczonych jak i turystów. Władysław Szajnocha w 1925 roku opisał szczegółowo budowę geologiczną polskiej części tych okolic. Kazimierz Sosnowski, pionier i propagator turystyki w Beskidach pisał w Wierchach w roku 1931: …geograficzne problemy, jak przełom Czadeczki i Olzy czekają także na specjalnych badaczów. W latach późniejszych bieg obu tych rzek okazał się na tyle niepoprawny politycznie, że i dziś nie ma nadmiaru informacji na ten temat. Ale zainteresowanie rośnie wśród rowerzystów, kajakarzy czy zwykłych turystów, którzy chcą zobaczyć trójstyk granic państwowych. Wielkie osuwisko, które zeszło w maju 2010 spod szczytu Girowej to jeszcze jeden powód by wybrać się tam na wycieczkę.

Z Istebnej na Girową

002Wycieczkę rozpocząłem w piątek 8 czerwca na przystanku autobusowym Istebna Bucznik. Boczną drogą poszedłem na zachód i wkrótce doszedłem do Olzy. Rzeka ta tworzy pomiędzy Żorem (589 m npm) a Młodą Górą (834 m npm) przełom, który krętością dorównuje Dunajcowi w Pieninach. Wieś Istebna dała nazwę zarówno piaskowcom dość powszechnie występującym w różnych częściach Karpat jak i wyjątkowo dorodnej odmianie świerka, która gdzie indziej nie występuje. W przełomie Olzy widać głównie świerki, szczelnie otulające wąskie koryto rzeki. W środkowej części przełomu, w rozszerzeniu doliny ulokował się tartak „Szymcze”, który przerabia te świerki na deski. W okolicach tartaku miałem zamiar opuścić dolinę Olzy i dojść do granicy czeskiej drogą Jasnowice-Bukowiec. Jednakże zapytany o drogę do granicy chłopak wskazał mi drogę dalej w dół Olzy. Posłuchałem go i dlatego mogłem podziwiać dalszy ciąg przełomu Olzy poniżej tartaku, równie zielony i „świerkowy”, choć mniej kręty. W końcu doszedłem do miejsca gdzie Olza opuszcza granicę wpływając do Czech. Zastałem tam most w budowie zagrodzony barierami z obu stron. Po polskiej stronie dwoje rowerzystów, zmartwionych tym faktem zastanawiało się właśnie „co dalej?”. Od czeskiej strony również podjechał rowerzysta i zawrócił.
Zszedłem nad wodę, zdjąłem buty i korzystając z pięknej pogody ruszyłem w bród. Dwoje naszych rowerzystów tymczasem zawróciło. Pomachałem im na pożegnanie ręką, po czym korzystając z dobrodziejstwa Schengen wyszedłem na drugi brzeg. Tak znalazłem się w Bukowcu. W pobliskim barze przekonałem się, że język polski jest tu na tyle znany, że można się dopytać o drogę bez wysilania się na mowę bardziej ogólnosłowiańską. Idąc później główną drogą przez wieś minąłem polskie przedszkole potem kościół, w którym część mszy odprawia się po czesku a część po polsku, a koło czeskiej szkoły szlak skręcił w prawo. Opuściłem zabudowania Bukowca by polną a następnie leśną drogą podejść do
schroniska na Girowej. Po zakwaterowaniu się i po posiłku poszedłem obejrzeć osuwisko.

Osuwisko na Girowej

009Te same deszcze, które w maju 2010 uruchomiły osuwiska w Polsce, w okolicach Lanckorony, spowodowały tuż za czeską granicą, uruchomienia osuwiska na Girowej, największego w Zachodnich Karpatach, z okresu od późnej epoki lodowcowej do dziś. W Polsce byliśmy wtedy wszyscy przejęci osuwiskami w okolicach Lanckorony. Naszą uwagę absorbowały fotografie zniszczonych domów i dramat ludzi, którzy stracili dorobek życia. Osuwisko na Girowej nie miało tak dramatycznych konsekwencji. Objęło leśny, południowy stok góry gdzie zniszczeniu uległ głównie las i leśne drogi.. Może dlatego dziś można na nie spokojniej spojrzeć bardziej jak na zjawisko przyrodnicze niż jak na katastrofę. Osuwisko zajmuje powierzchnię 20 ha. Jego maksymalna szerokość wynosi ok. 300 m a
maksymalna długość 1150 m. Różnica wysokości pomiędzy najwyższym punktem niszy osuwiska, a najniższym punktem jęzora wynosi 171 m. Kiedy doszedłem do krawędzi niszy osuwiska ponad 20 m niżej zobaczyłem hektary powalonych i pochylonych w różne strony drzew tzw. „pijany las”. Po dwóch latach od maja 2010 krawędzie niszy osuwiska są wciąż świeże i w północno-zachodnim narożniku niszy doskonale widoczne są przecinające się płaszczyzny dwóch uskoków, po których osunęły się masy gliniastych utworów fliszu. Badania czeskich geomorfologów wykazały, że świeże osuwisko zajmuje tylko część znacznie rozleglejszego obszaru deformacji stokowej o wymiarach ok. 1.5 x 1 km. Między
innymi odkryto jęzor dawnego osuwiska o długości 1.5 km. Jednym z efektów tych deformacji stokowych jest druga z tutejszych atrakcji geoturystycznych - grupa skałek piaskowcowych o nazwie „Diabelski Młyn”. Skałki znajdują się tuż pod wierzchołkiem Girowej. Wśród bukowego lasu można tu obejrzeć szereg ścian skalnych z głębokimi szczelinami, u podnóża których znajduje się wyraźne zagłębienie, a po jego drugiej stronie zalegają wyraźnie niższe bloki skalne. Takie ukształtowanie terenu jest wynikiem grawitacyjnego ześlizgiwania i przewracania się bloków skalnych. Po obejrzeniu skałek
wróciłem do schroniska.

Z Girowej do Herczawy

010Następnego dnia zszedłem zielonym szlakiem do szosy, którą potem doszedłem do Herczawy (Hrčava). Przy okazji zauważyłem błąd na wielu mapach turystycznych, które pokazują szlak zielony biegnący szosą aż do Herczawy. Tymczasem szlak schodzi dalej w dół na Słowację a szosą idzie się bez znaków. Sama miejscowość Herczawa to najdalej na wschód wysunięty zakątek Czech, wciśnięty między granice Polski i Słowacji. Przez długi czas była traktowana, jako część Jaworzynki, która dziś jest w Polsce. W
latach dwudziestych ubiegłego wieku, jako odrębna wioska, Herczawa weszła w skład Czechosłowacji. W 1936 roku zbudowano tu drewniany kościół p.w. św Cyryla i Metodego. Dziś Hrčava jest najbardziej czeską miejscowością na Zaolziu. Wikipedia podaje, że według czeskiego spisu z 2001 roku 247 spośród 278 mieszkańców wsi było narodowości czeskiej. Za to wśród turystów dominują Polacy, którzy chcą zobaczyć trójstyk granic a przy okazji zaglądają do miejscowego sklepu. Osobiście darowałem sobie oglądanie polsko-czesko-słowackiego słupa granicznego i niebieskim szlakiem zszedłem na Słowację do miejscowości Čierne pri Čadci.

Skrajem Czadecczyzny do Zwardonia

016Po przekroczeniu granicy czesko-słowackiej znalazłem się w regionie zwanym Czadecczyzną. To stąd wywodzą się górale czadeccy, grupa etnograficzna górali polskich o przedziwnych kolejach losu. Ukształtowała się z ludności napływającej ze Śląska Cieszyńskiego i z Żywiecczyzny. W XIX i na początku XX wieku górale ci emigrowali z Czadecczyzny na Bukowinę tworząc wyspy polskości na pograniczu dzisiejszej Ukrainy i Rumunii. Stamtąd dotarli także do Bośni. Emigrowali też do Brazylii. Po II wojnie światowej kilka tysięcy górali czadeckich repatriowano z Bukowiny i z Bośni na nizinne tereny Dolnego Śląska, gdzie mimo wszystko kultywują swoje góralskie tradycje i folklor. Moja przechadzka
północnym skrajem Czarnego k. Czadcy była jednak zbyt krótka by sprawdzić czy coś z tej historii i tradycji zostało na miejscu. Choć bacznie się rozglądałem na wszystkie strony zauważyłem tylko jeden szyld dwujęzyczny, zapewne bardziej ze względów komercyjnych niż tradycyjnych. Ten niedostatek śladów polskiej przeszłości zrekompensował mi współczesny pomnik Jana Pawła II stojący przed tutejszym kościołem. W okolicy przystanku kolejowego Čierne Polesie opuściłem główną drogę kierując się w górę potoku Czadeczka. Przez przełomowy odcinek doliny wróciłem do Polski, a potem doliną Krężelki i przez Stołowy Wierch doszedłem do Zwardonia. Tu przenocowałem. Następny dzień to niedziela. Po mszy św. mogłem jeszcze zobaczyć fragment górskiego wyścigu rowerowego „MTB
marathon” emocjonujący nie tyle ze względu na zmagania zawodników ile ze względu na beztroskę organizatorów, którzy nie wpadli na to by oddzielić trasę wyścigu od części drogi, którą ludzie wyjeżdżali spod kościoła. Szczęśliwie obyło się bez kolizji. Potem pozostał już tylko powrót do Krakowa.


Dla potrzeb niniejszej relacji oprócz własnych obserwacji wykorzystałem artykuły:

Marek Skawiński „Przeszłość i dzień dzisiejszy górali czadeckich” http://
www.polskiekresy.info

Tomáš Pánek, Karel Šilhán, Petr Tábořík, Jan Hradecký, Veronika Smolková, Jan Lenart,
Rudolf Brázdil, Lucie Kašičková, Anna Pazdur „Catastrophic slope failure and its origins:
Case of the May 2010 Girová Mountain long-runout rockslide (Czech Republic)” http://
ostravskuniverzita.academia.edu/VeronikaSmolkova/Papers

26

AGH
Akademia Górniczo-Hutnicza
im. Stanisława Staszica
Wydział Geologii, Geofizyki
i Ochrony Środowiska
Katedra Geologii Ogólnej i Geoturystyki
al. Mickiewicza 30,
30-059 Kraków
link: journals.agh.edu.pl/geotour